Piątkowy wieczór przy Konwiktorskiej 6 był okazją do starcia dwóch Polonii, które potrzebowały zwycięstwa. W 8. kolejce Betclic 1. Ligi Polonia Warszawa podejmowała Polonię Bytom. Obie drużyny przystępowały do tego meczu z niedosytem po dotychczasowych wynikach. Czarne Koszule miały za sobą dwie porażki z rzędu, które zatrzymały ich dobry początek sezonu, ale wciąż pozostawały w kontakcie z czołówką. Bytomianie natomiast mogli pochwalić się zaledwie jednym zwycięstwem i również szukali sposobu na przełamanie. Wydarzenia z K6 miały zdecydować, która z drużyn zrobi krok w kierunku odzyskania właściwego rytmu.
Pierwsze 45 minut spotkania pomiędzy zespołami z Warszawy oraz Bytomia upłynęło pod znakiem przewagi gospodarzy, którzy zasłużenie udali się na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu. Kluczowy moment tej części meczu nadszedł w 23. minucie, kiedy to Michał Marcjanik wpisał się na listę strzelców, otwierając rezultat pojedynku. W pozostałych fragmentach pierwszej połowy Czarne Koszule regularnie nękały bramkarza rywali, szukając swoich szans przede wszystkim po uderzeniach z dystansu. Najgroźniejszą z tych prób był mocny strzał Durmuşa zza pola karnego, z którym golkiper gości poradził sobie ze sporym trudem, wybijając piłkę na rzut rożny. Postawa w defensywie również nie budziła zastrzeżeń – na uwagę zasłużyła udana i pewna interwencja Gnaase we własnym polu karnym, która udaremniła jedno z nielicznych zagrożeń ze strony zespołu z Bytomia. Choć w kilku innych obiecująco skonstruowanych akcjach zabrakło ostatecznego wykończenia w szesnastce, warszawski zespół kontrolował przebieg wydarzeń na boisku i dowiózł prowadzenie 1:0 do końca pierwszej połowy.
Druga połowa starcia obfitowała w rwaną, wyjątkowo chaotyczną grę, która trzymała w napięciu do ostatnich sekund. Tuż po zmianie stron, w 48. minucie, zarysowującą się przewagę gości wykorzystał Konrad Andrzejczak, który precyzyjnym strzałem doprowadził do stanu 1:1. Gdy wydawało się, że spotkanie zwolni tempo, nastąpił przełomowy moment tej części gry. W 75. minucie Konrad Andrzejczak ponownie dał o sobie znać, po raz drugi wpisując się na listę strzelców, dając Polonii Bytom prowadzenie 2:1. W samej końcówce rywalizacji emocje na murawie sięgały już zenitu, a gospodarze rzucili wszystkie siły do odrabiania strat. Niezłomna determinacja zawodników Polonii Warszawa przyniosła upragniony efekt rzutem na taśmę w 89. minucie. Wówczas Gnaase dał popis zimnej krwi pod bramką rywali, zdobywając gola na 2:2 i rzutem na taśmę ratując cenny punkt dla swojego zespołu w tym dramatycznym meczu.







