Dziś przypada 82. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. W największym zrywie niepodległościowym w historii Warszawy udział wzięło ponad 50 tysięcy żołnierzy. Powstanie, codzienna walka i śmierć czająca się na każdym rogu odmieniły życie mieszkańców stolicy — również tych związanych z naszym klubem. Do historii Czarnych Koszul na zawsze przeszły krwawe wydarzenia związane z próbą odbicia Dworca Gdańskiego.
Dworzec Gdański wraz z linią kolei obwodowych stanowił dla wojsk niemieckich jeden z kluczowych punktów strategicznych. Obiekt otaczały schrony bojowe, rowy strzeleckie i gniazda karabinów maszynowych, a w magazynach znajdowała się broń palna różnego typu.
Kontrola nad dworcem miała więc ogromne znaczenie dla prowadzenia działań zbrojnych, planowania strategii, dostaw uzbrojenia i sprzętu oraz łączności między dzielnicami.
Tereny rozciągające się od Powązek, wzdłuż linii kolejowej, aż po Wisłę i Cytadelę, tworzyły swoisty mur, który rozdzielał oddziały AK i powstańców walczących na Żoliborzu i Starym Mieście. Z powodu niepowodzeń polskich ataków oraz błędnych decyzji dowódców AK nie udało się zdobyć okupowanego przez Niemców Dworca Gdańskiego w pierwszej fazie powstania.
W kolejnych dniach oddziały AK podejmowały dalsze, słabo zorganizowane i w efekcie nieskuteczne próby zdobycia dworca. Po dwudziestu dniach walk dowództwo AK podjęło jeszcze jedną próbę przełamania obrony wroga, licząc na wywalczenie strefy buforowej między dzielnicami.
Do najkrwawszych starć doszło między 20 a 22 sierpnia, a jedną z aren tragicznych wydarzeń stał się teren przy Konwiktorskiej 6. W nocy z 21 na 22 sierpnia dwa oddziały — „Zośka” i „Czata 49″ — ruszyły przez boisko Polonii w stronę Dworca Gdańskiego, próbując przerwać niemiecką obronę wzdłuż linii kolejowej i połączyć siły Żoliborza i Starówki.
Łączniczka Anna Szarzyńska-Rewska ps. „Renata” wspominała po latach ten moment:
– Przebiegłszy ul. Konwiktorską dostaliśmy się na teren stadionu sportowego Polonii. Nasza grupa biegła koło trybun, które otaczały plac od strony ul. Bonifraterskiej. Biegliśmy dość wolno, tyralierą, pochyleni. Pistolet trzymałam w ręku wysunięty nieco ku przodowi, choć zabezpieczony. Zapasowe naboje i filipinkę miałam w torbie z zielonego wojskowego płótna, przewieszonej przez ramię. Trzymałam się – jak zresztą wymagała tego moja funkcja – blisko dowódcy plutonu. Nie ścinana od dawna trawa sięgała do kolan. Chodziło o to, aby udało się nam niepostrzeżenie dotrzeć do cementowego parkanu po przeciwległej stronie stadionu
Polscy żołnierze musieli zmierzyć się z lepiej uzbrojonymi, liczniejszymi i dobrze zorganizowanymi oddziałami niemieckimi, które dzięki wcześniejszemu rozpoznaniu znały plany powstańców.
Uczestnik powstania, pisarz i kibic Czarnych Koszul Juliusz Kulesza podkreślał w jednej z rozmów:
– To natarcie, które miało otworzyć drogę na Żoliborz właśnie odbywało się przez boisko Polonii. To jest jedyny stadion, gdzie dosłownie ginęli ludzie na murawie. To natarcie się nie udało. Trafiło pod bardzo silny ogień niemiecki
Zarówno pierwszy, jak i drugi dzień walk zakończyły się porażką. W trakcie tej akcji dwunastu żołnierzy straciło życie na murawie stadionu przy K6, a sam obiekt uległ zniszczeniu — ocalała jedynie płyta boiska.
Historyk dr Grzegorz Jasiński, w rozmowie z Onetem, wspomina:
– Należy jednak pamiętać, że choć starcia o Dworzec Gdański to rzeczywiście jeden z najkrwawszych epizodów powstania, to jednak łatwo rozmawiając tylko o nim, stracić z pola widzenia kontekst. Niebagatelny wpływ na wydarzenia miały przecież: rozwój wypadków w innych dzielnicach, niewystarczająca pomoc ze strony aliantów zachodnich, sytuacja na froncie niemiecko-sowieckim oraz po prostu wielka polityka. Splot tych wszystkich czynników, których w takiej rozmowie nie sposób omówić, sprawia, że wzbraniam się tutaj przed każdą zbyt łatwą i kategoryczną oceną
Wielu historyków wskazuje, że nieudana próba zdobycia Dworca Gdańskiego i linii kolei obwodowej przyczyniła się do późniejszego upadku Starego Miasta.
Stanisław Sieradzki ps. „Świst” opowiada:
– Ubezpieczanie polegało na tym, że zająłem stanowisko w ruinach zburzonych domków kasowych stadionu Polonii od strony ulicy Konwiktorskiej. Miałem tam zagłębienie, stojące resztki murów. Byłem świadkiem ciężkiej, bolesnej tragedii naszych chłopców, którzy uderzali przez boisko, przez płytę stadionu. Dzisiaj umiem powiedzieć, pamiętam, że na samej płycie boiska legło jedenastu naszych chłopców. Wokół stadionu na pozycjach zginęło dwunastu. Razem w walkach na stadionie Polonii, jak można ustalić, zginęło w ciągu dwóch nocy dwudziestu trzech żołnierzy batalionu „Zośka”. Szczególnie podkreślam liczbę jedenastu na boisku Polonii. Była to liczba drużyny piłkarskiej, która dzisiaj w klubie sportowym Polonia jest szanowana
W walkach powstańczych uczestniczyło 36 piłkarzy Czarnych Koszul. Zmarło sześciu. Życie w imię ojczyzny oddali Stefan Bibrych, Tadeusz Gebethner, Aleksander „Justynowicz” Przybysz, Leonard Kruszyński, Wiesław Kruszyński i Ludwik Skrzypek. Z kolei uczestniczący w powstaniu Stanisław Wolańczyk w wyniku odniesionych ran stracił rękę. Mimo to po zakończeniu II wojny światowej wrócił na boisko, by godnie reprezentować barwy Dumy Stolicy.
W trakcie Powstania Warszawskiego życie za los ukochanej ojczyzny oddało wiele osób związanych z Polonią Warszawa. Cześć i chwała bohaterom, dzięki którym możemy żyć w wolnej i niepodległej Polsce!
1 sierpnia punktualnie o godz. 17.00 w całej Warszawie zostaną uruchomione syreny alarmowe, a mecz Polonia Warszawa – Unia Skierniewice zostanie przerwany. Minutowy sygnał upamiętni 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.







