W 18 kolejce eWinner 2 Ligi, która rozpoczynała wiosenną serię gier KKS Kalisz zadał trzy potężne ciosy naszej drużynie, a wykartkowana ekipa Rafała Smalca nie była w stanie się podnieść. Drużyna pała sportową złością z powodu tej porażki przez którą spadamy na trzecią pozycję. Przegrana 0-3 kończy naszą kosmiczną serię 16. spotkań bez porażki (dotychczas najlepszy wynik na poziomie centralnym w tym sezonie). Lecz nie czas na lament. Trzeba wyciągnąć wnioski, przeanalizować to, co nie wyszło, kolejny mecz zagrać lepiej i dążyć do osiągnięcia jeszcze dłuższej passy.
Spotkanie obie drużyny rozpoczęły z impetem. Każdy chciał atakować i dobrze wejść w mecz. Niestety to rywale jako pierwsi nas ukłuli. W 13. minucie hiszpański zawodnik KKS-u Kalisz – Nestor Gordillo – nabił piłką w polu karnym Bartosza Biedrzyckiego, a pewnie rzut karny wykonał Mateusz Gawlik, który mocno po ziemi skierował piłkę do bramki tuż przy słupku. Gol nadał polotu grze Kaliszan, a nam, jak na złość, praktycznie każda wrzutka lub zagranie nie wychodziło z braku skuteczności owych zagrań. Zaledwie 15 minut po wcześniejszej bramce widowiskową akcją popisali się gracze Trójkolorowych. Perfekcyjnie wykonaną kontrę wykończył Mateusz Wysokiński, który bez skrupułów zamienił swój strzał na bramkę. W pierwszej połowie Polonia nie radziła sobie w obronie. Posiadanie piłki wynosiło aż 60% na korzyść naszych rywali, a raz po raz rywale wypunktowywali obrońców Czarnych Koszul, którzy prawie 60 minut grali bez swojego filaru – Wojciecha Fadeckiego.
Po gwizdku sędziego, który rozpoczął drugą część spotkania w Kaliszu to Duma Stolicy była bardziej rozogniona i gorliwie wyczekiwała okazji na strzelenie bramki kontaktowej. Ale to rywale mieli groźniejsze sytuacje. W 59. minucie Piotr Giel miał swoją szansę, ale naciskany przez obrońcę… nie trafił do pustej bramki. Resztę drugiej połowy gospodarze rozgrywali bardzo mądrze, chcąc utrzymać do końca korzystny dla nich wynik. Zawodnicy Czarnych Koszul grali dość nerwowo, co chwila przerywając akcje Kaliszan faulami, które kończyły się żółtymi kartkami (6 żółtek w całym meczu). Niestety obrona „Cebulorzy” była w tym spotkaniu nie do przejścia. Każda akcja Polonistów urywała się już w szykach obronnych rywali, którzy tym w meczu zdecydowanie wiedli prym. Ukoronowaniem dominacji KKS-u była zdobyta w doliczonym czasie gry bramka przez rezerwowego – Jakuba Wilczyńskiego.
Trener Rafał Smalec – Gospodarze wykorzystali nasze wszystkie niedociągnięcia w grze defensywnej i byli konkretniejsi, a my nie byliśmy w stanie wykorzystać naszych szans na bramki.
Na pewno szkoda straty punktów, przez co spadamy na trzecią lokatę, ale jak stwierdził Rafał Smalec na konferencji pomeczowej – porażka musiała kiedyś przyjść. Przede wszystkim nie można popadać w marazm i lamentację. Chłopcy muszą pokazać, że ta porażka to wypadek przy pracy, z którego będą wyciągnięte odpowiednie wnioski na przyszłość. Skończyła się historyczna passa, ale nasz zespół jest na tyle silny, by powalczyć o nową i jeszcze dłuższą serię. Nie czas na smutki – porażki zdarzają się nawet najlepszym.
Trener Rafał Smalec – Ciężko zebrać myśli. Kiedyś to musiało nastąpić. Czasami lepiej dostać konkretnego „dzwona”, niż przegrywać w kółko 1-0. Musimy przeanalizować tę porażkę. Chłopaki są wkurzeni po przegranej – to dobry objaw.
Już dziś zapraszamy was na najbliższe domowe spotkanie. W ostatnim meczu w tym roku Polonia Warszawa podejmie Pogoń Siedlce w niedzielę 13.11. o godzinie 16:00. W tym sezonie każda ekipa przyjeżdzająca na K6 przed meczem trzęsie się ze strachu, a potem dostaje srogi łomot od Polonistów! Obyśmy i w tą niedzielę obejrzeli kawał dobrego futbolu.
Red. Tymoteusz Janczak
Galeria zdjęć znajduje się poniżej.
Fot. Bartek Głowacki






