Pierwsza domowa porażka w sezonie. Polonia Warszawa przegrała w Meczu Miesiąca 2:4 z Lechią Gdańsk.
Sobotnie popołudnie przy Konwiktorskiej 6 zapowiadało się wyjątkowo interesująco. Polonia Warszawa podejmowała Lechię Gdańsk w spotkaniu, które przed pierwszym gwizdkiem miało wszystko, by przyciągnąć uwagę. Warszawa czekała na starcie dwóch klubów z dużymi ambicjami, ale znajdujących się w zupełnie różnych punktach sezonu. Polonia Warszawa przystępowała do spotkania jako drużyna z czołówki tabeli, podczas gdy Lechia Gdańsk przyjechała do stolicy po pierwszym zwycięstwie w sezonie, odniesionym zaledwie tydzień wcześniej. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodawała postać obecnego trenera Czarnych Koszul – Piotra Stokowca, który w przeszłości poprowadził biało-zielonych do zdobycia Pucharu i Superpucharu Polski. Przy K6 zapowiadało się spotkanie, w którym oba zespoły miały coś do udowodnienia.
Pierwsza połowa przy Konwiktorskiej 6 była niezwykle wyrównana i od początku nie brakowało sytuacji pod obiema bramkami. Polonia rozpoczęła spotkanie zdecydowanie i już w pierwszych minutach kilkukrotnie próbowała zagrozić bramce Lechii, jednak to goście jako pierwsi zdołali przełożyć swoje okazje na wynik. W 8. minucie Tomasz Wójtowicz wykorzystał jedną z sytuacji i wyprowadził gdańszczan na prowadzenie. Czarne Koszule nie zamierzały jednak odpuszczać – po obu stronach pojawiały się kolejne szanse. W 19. minucie Mateusz Jeleń uchronił gospodarzy przed utratą drugiego gola. Chwilę później Polonia była o krok od wyrównania, gdy obrońca Lechii wybił piłkę z samej linii bramkowej. Czarne Koszule dopięły swego tuż przed przerwą – w 44. minucie Ernest Terpiłowski doprowadził do wyrównania, dzięki czemu zespoły schodziły do szatni przy remisie.
W drugiej połowie Duma Stolicy nie potrafiła narzucić rywalowi odpowiedniego tempa. Czarne Koszule miały problemy z ponownym wejściem w rytm spotkania, co szybko wykorzystała Lechia. W 60. minucie Kevin Dodaj po raz drugi wyprowadził gości na prowadzenie, a dwanaście minut później Artur Shakh podwyższył wynik na 3:1. Gdańszczanie kontrolowali przebieg spotkania i w 88. minucie dołożyli jeszcze czwarte trafienie za sprawą Camilo Meny. Polonia nie zamierzała jednak rezygnować i w końcówce Robert Dadok zdobył bramkę na 2:4. Na więcej nie było już jednak czasu. Po wyrównanej pierwszej połowie Poloniści wyraźnie stracili rytm i ostatecznie musieli pogodzić się z porażką 2:4.







