Dziś rozpoczęła się i zakończyła nasza przygoda w STS Pucharze Polski. Polonia Warszawa przegrała na wyjeździe z Gryfem Słupsk (1:0), a o końcowym wyniku zadecydowała dogrywka.
Rywalem Polonii w 1. rundzie był czwartoligowy Gryf, więc na papierze Polonia jawiła się w roli faworyta. Sport bywa jednak nieprzewidywalny i na stadionie w Słupsku wydarzyła się prawdziwa sensacja. W wyjściowej jedenastce Czarnych Koszul znaleźli się w dużej mierze zawodnicy rezerwowi, wzmocnieni pierwszym garniturem. Pierwszą dogodną akcję miał już w 12 minucie Aleksander Buksa, ale wybronił bramkarz gospodarzy. Poloniści nacierali na bramkę rywala, niestety trudno im było wypracować sobie dogodną sytuację. Przede wszystkim dominowały wrzutki ze stałych fragmentów gry, ale nie przynosiły one skutku. Tuż przed końcem pierwszej połowy żółtą kartkę obejrzał Dani Vega.
W przerwie doszło roszad kadrowych i zespół wspomóc mieli Łukasz Zjawiński oraz Erjon Hoxhallari. Gra nieco się podostrzyła i zawodnicy Gryfa często uciekali się do fauli, żeby zatrzymać grę. Trzykrotnie w tej odsłonie zostali za to ukarani kartkami. Bliżej końca połowy gra została wstrzymana z powodu oprawy kibiców. Efektem tego było doliczenie regulaminowego czasu gry o co najmniej 10 minut i również to nie wystarczyło do rozstrzygnięcia spotkania. Dopiero w dogrywce padła bramka na wagę zwycięstwa … ale niestety dla Gryfa Słupsk. Zamieszanie w polu karnym po wrzutce wykorzystał Daniel Piechowski. Gry utrzymał prowadzenie do końca i zameldował się w 1/16 finału STS Pucharu Polski.







