Piątkowe starcie pomiędzy Ruchem Chorzów a Polonią Warszawa dostarczyło oczekiwanych emocji. Pozostaje jednak niedosyt, bo mecz zakończył się remisem 1:1 i podziałem punktów.
W pierwszej połowie piłkarze Dumy Stolicy prezentowali się dobrze i dochodzili do akcji bramkowych. Najczęściej jednak strzały były blokowane przez obrońców Ruchu lub przez dobrze dysponowanego Jakuba Wrąbla w bramce. Najmocniejszą bronią Polonii były stałe fragmenty, szczególnie rzuty wolne precyzyjnie uderzane przez Simon Skrabba. Choć Fin nie zdołał powtórzyć swojego wyczynu z Niepołomic, to kibice mogli podziwiać jego kapitalne strzały. Do przerwy jednak utrzymał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron do ofensywy ruszyli goście, którzy otworzyli wynik spotkania, a na listę strzelców wpisał się kapitan Ruchu — Szymon Szymański. Akcja wywołała reakcję — na boisku pojawili się Dani Vega i debiutujący Sebastian Kowalczyk. To właśnie Hiszpan dograł piłkę w pole karne, a z tej okazji skorzystał İlkay Durmuş, który dał nam wyrównanie. Wynik 1:1 nie zadowalał żadnej z ekip, co było widać szczególnie w końcówce. Kolejne groźne akcje po obu stronach i walka do ostatnich minut. Kibicom mogło się podobać to widowisko, ale w ostatecznym rozrachunku wynik remisowy się utrzymał. Piątkowy wieczór Polonia kończy na fotelu lidera Betclic 1 Ligi.







