Zagrać najlepszy mecz w rundzie i po raz pierwszy przegrać? Niestety, jak pokazał mecz Polonii ze Zniczem w Pruszkowie, w piłce nożnej takie rzeczy są możliwe. Zespół Rafała Smalca w arktycznych warunkach radził sobie naprawdę nieźle, jednak ostatecznie przegrał 0:1. – Jest w nas mnóstwo sportowej złości, ale tylko ze względu na wynik. Dzisiaj grały trzy drużyny: my, Znicz i pogoda – powiedział na pomeczowej konferencji trener Polonii Rafał Smalec.
W tym sezonie częstym problemem Czarnych Koszul było nienajlepsze wchodzenie w mecz i rozkręcanie się dopiero wraz z upływem czasu. W Pruszkowie było inaczej, od pierwszej minuty Polonia grała bardzo dobrze w piłkę. Nasz zespół stwarzał sobie okazje, dobrze konstruował akcje ofensywne i skutecznie wyłączał z gry groźnych napastników gospodarzy. Niestety w atakach brakowało kropki nad „i”, a w 33. minucie przytrafiła się jedna sytuacja, która zdecydowała o końcowym rezultacie. Po dłuższym zagraniu nasza obrona za krótko wybiła piłkę, na 20. metrze dopadło do niej Shuma Nagamatsu i precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Jakuba Lemanowicza.
Wraz z upływem czasu, warunki atmosferyczne były coraz gorsze, jednak obraz gry się nie zmieniał. Polonia grała, bramkarz gospodarzy Miłosz Mleczko bronił. Gospodarze rzadko gościli pod naszym polem karnym. Swoje szanse mieli Marcin Kluska, Michał Fidziukiewicz, Mateusz Michalski, a nawet debiutujący w barwach Czarnych Koszul Paweł Tomczyk, który wszedł na ostatnie 30 minut i mógł wyrównać stan meczu, jednak jego strzał z woleja przeleciał nad bramką. Spotkanie było przerwane na dziesięć minut w drugiej połowie, ze względu na obfite opady śniegu. Do gry wrócono po odśnieżeniu linii. Do samego końca byliśmy o mały kroczek od sięgnięcia chociaż po punkt, ostatecznie jednak tego kroczku zabrakło.
– Porażka jest bardzo bolesna ze względu na stratę punktów i ze względu na to, że stworzyliśmy sobie niesamowitą liczbę klarownych sytuacji. Biorąc pod uwagę warunki, byliśmy niesamowicie wierni naszej filozofii. Chcieliśmy grać w piłkę, a nie tylko ją kopać. Dziękuję drużynie za podjęcie rękawicy w walce nie tylko z rywalem, ale też z naturą. Życie na koniec zawsze oddaje to, co jest do wzięcia. I jestem przekonany, że tym razem też tak będzie. Los po tym meczu nam odda. Będziemy na zwycięskiej ścieżce i będziemy gonili – analizował Rafał Smalec.
Z jego opinią zgadzał się szkoleniowiec gospodarzy Mariusz Misiura: – Dzisiaj kluczowe było losowanie, kto je wygrał, ten pierwszą połowę mógł grać z wiatrem. Nam się udało i strzeliliśmy gola. Faktycznie, tak jak mówił trener Smalec, Polonia miała wiele sytuacji. Tak naprawdę nas zatrzymaliście, nasi napastnicy nie mieli w ogóle okazji. Jestem bardzo szczęśliwy z wyniku, ale w marcu jeszcze nigdy nikt nie awansował – podkreślał.
Kolejne spotkanie Czarne Koszule zagrają w niedzielę, 19 marca, o godzinie 16.30 przy Konwiktorskiej 6. Rywalem będzie Lech II Poznań. Zespół potrzebuje Waszego wsparcia, żeby wrócić na zwycięską ścieżkę. Do zobaczenia!
Znicz Pruszków – Polonia Warszawa 1:0 (1:0). Gol: Nagamatsu 33.
Polonia: Lemanowicz – Kowalski-Haberek (72. Balcewicz), Grudniewski, Wełna – Fadecki (72. Aftyka), Marciniec, Koton (72. Piątek), Biedrzycki – Bajdur (44. Michalski), Kluska – Fidziukiewicz (61. Tomczyk).






