Cofnij

Dreszczowiec w Kotle Czarownic – wygrywamy 3:2!

I Drużyna

21 II 2026

Dreszczowiec w Kotle Czarownic – wygrywamy 3:2!

Czarne Koszule w rundzie jesiennej udały się na pierwszy wyjazd we wiosennej rundzie – rywalem Ruch Chorzów.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Czarnych Koszul. Już w pierwszej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki dopadł Ilkay Durmus i mocnym strzałem posłał piłkę tuż obok okienka bramki Ruchu. Chwilę później po błędzie bramkarza Ruchu piłkę w polu karnym przejął Zjawiński, wyłożył ją do Roberta Dadoka, ten oddał strzał ale niemal z linii bramki piłkę wybił obrońca naszych rywali. Polonia kolejną szansę miała praktycznie po tym samym błędzie gospodarzy. Piłkę po nieudanym wybiciu przejął Oliwier Wojciechowski tym razem podając ją do Zjawińśkiego, ale strzał naszego napastnika obronił Gradecki. Moża powiedzieć, że do trzech razy sztuka bo kolejna groźna akcja zakończyła się pierwszą bramką dla Czarnych Koszul w tym meczu. Najpierw Dani Vega popędził środkiem boiska, próbując dograć piłkę do jednego z partnerów ta odbiła się od obrońcy Ruchu i padła łupem Łukasza Zjawińskiego, który pewnym strzałem po ziemi pokonał po raz pierwszy w tym spotkaniu bramkarza. W 6 minucie, chwile po bramce doszło do kolejnej groźnej akcji Czarnych Koszul Dani Vega zdecydował się na mocny strzał tuż zza 16 metra, ale tym razem skutecznie interweniował bramkach Ruchu sparując piłkę na rzut rożny. W 12 minucie Poloniści podwyższyli prowadzenie, piłkę w polu karnym otrzymał Robert Dadok zdecydował się na indywidualny rajd posyłając mocny strzał pod poprzeczkę próbującego interweniować bramkarza i Polonia prowadziła już dwiema bramkami. W 24. minucie pierwszą sytuację mieli gospodarze. Indywidualny rajd Mateusza Szwocha zakończył się strzałem po ziemi w kierunku dalszego słupka bramki, finalnie Mateusz Kuchta nie musiał interweniować. Do przerwy Polonia Warszawa schodziła do szatni z dwu bramkowym prowadzeniem.

Druga połowa była już bardziej wyrównana. Choć lepiej rozpoczęli ją Poloniści. Prawą stroną boiska rajdem popisał się Dani Vega, który oddał strzał, ale bramkarz Niebieskich interweniował wybijając piłkę na 16 metr. Do niej dopadł Dave Gnaase, przełożył piłkę na lewą nogę i mocnym strzałem pokonał bramkarza Ruchu kierując piłkę w okienko bramki. Polonia straciła kontrolę nad meczem dopiero w okolicach 70 minuty. Ilkay Durmus został trafiony piłką w rękę próbując interweniować we własnym polu karnym i sędzie wskazał na “jedenastkę”. Rzut karny pewnie wyegzekwował Szymon Szymański zdobywając pierwszą bramkę dla Ruchu Chorzów. Dwie minut później po wrzutce w nasze pole karne dobrze odnalazł się Daniel Szczepan i strzałem głową pokonał Mateusza Kuchtę łapiąc tym samym kontakt dla swojej drużyny. W 76. minucie mogliśmy mówić o sporym szczęściu. Do opadającej w okolicy 16 metra piłki dopadł Mateusz Szwoch i mocnym strzałem uderzył w poprzeczkę naszej bramki. W doliczonym czasie gry szansę miał jeszcze wprowadzony w drugiej połowie Antoni Klukowski, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Gradecki. Wynik nie uległ już zmianie i Duma Stolicy mogła wrócić do Warszawy z kompletem punktów

Ruch Chorzów 2:3 (0:2) Polonia Warszawa

S. Szymański (Kar.), 73. Szczepan – 5. Zjawiński, 12. Dadok, 63. Gnaase

Kuchta (C) – Durmus, Cissé, Budnicki, Janasik (45.Terpiłowski) – Vitalucci (80. Piotrowski), Gnaase, O. Wojciechowski (74. Klukowski) – Dadok (74. Mróz), Zjawiński (68. Kostorz), Vega.

Rezerwa: Sandach – Hoxhallari, Szur, Vasin.

Trener: Mariusz Pawlak