W życiu piłkarza wiele dzieje się na boisku, ale równie ciekawie bywa poza nim — zwłaszcza z perspektywy osób, które towarzyszą zawodnikom na co dzień. W kolejnej części cyklu #KobietyPolonii w rozmowie z Patrycją – narzeczoną Marka Mroza – zaglądamy za kulisy codzienności jej życia, poznajemy jej zawodowe pasje, pierwsze wrażenia po przeprowadzce do Warszawy oraz emocje, które towarzyszą jej, gdy z trybun śledzi mecze Polonii. Patrycja opowiada o tym, jak wygląda ich wspólny rytm życia, jakie plany ma na przyszłość i jakie odniosła wrażenia z trybun po pierwszych meczach Polonii. Zapraszamy do lektury!
Patrycja czy mogłabyś nam przybliżyć jak wygląda Twój typowy dzień, czy może z racji na specyfikę Twoich zajęć, czy aktywności Marka ciężko o taki sam dzień w tygodniu?
Patrycja: Właśnie u mnie ciężko opisać taki typowy dzień bo dzieje się ostatnio sporo i potrafi być dużo zmiennych. Zaczynając jednak od początku gdy jest taki wolniejszy dzień to wstając rano przygotowuje śniadanie dla siebie oraz Marka, nawet jeżeli musi wstać wcześniej niż ja na swój trening czy wyjazd to staram się mu w tym pomóc. Później zajmuje się swoimi sprawami, wykonuje obowiązki domowe, robię zakupy spożywcze, zajmuje się domem itp.. Jak Marek wraca z treningu jemy wspólnie obiad, staramy się też spędzić trochę czasu wspólnie bo w weekendy z racji na mecze domowe/ wyjazdowe tego czasu nie ma za dużo. Wychodzimy głównie na spacery, chodzimy do kawiarni, lubimy też pograć w gry planszowe/ sportowe. Wieczorami raczej każdy ma trochę przestrzeni dla siebie, Marek wykonuje dodatkowe ćwiczenia, korekty, ja też wtedy idę na siłownię i robię swój trening.

Czy możesz opowiedzieć nam czym zajmujesz się zawodowo?
Oprócz tego, że chodzę na siłownię i robię swoje treningi to również tam pracuję. Zajmuje się również marketingiem, wsparciem przy sesjach zdjęciowych dla jednej z marek obuwniczych, nagrywam filmiki reklamowe, biorę osobiście udział w sesjach zdjęciowych. Jeżeli chodzi o marketing to tworzę treści dla różnych marek, pracuje dla salonu gdzie praktycznie codziennie trzeba przygotować jakiś materiał promocyjny. Każdy dzień wygląda przez to nieco inaczej.
Czy oprócz tych aktywności planujesz też rozwinąć np. swoją markę osobistą?
Tak zdecydowanie. Mam kilka pomysłów na siebie szczególnie teraz po przeprowadzce do Warszawy, w której jest wiele możliwości. Zastanawiam się nad pracą w branży nieruchomości, docelowo chciałabym również rozwinąć swoje kanały w mediach społecznościowych.
Marek będąc zawodnikiem pracuje na pewno w zawodzie, któremu towarzyszą duże ładunki emocji, mecze, telewizja, presja, oczekiwania kibiców, dziennikarzy – czy możesz powiedzieć z Twojej perspektywy jak Ty prywatnie przeżywasz mecze Marka?
Oczywiście jak tylko praca mi na to pozwoli to przychodzę osobiście i oglądam mecz z trybun. W ich trakcie głównie towarzyszy mi poczucie dumy – cieszę się, że mój partner jest w takim miejscu, że wspólnie możemy przeżywać te chwile. Na pewno pojawia się też adrenalina, czasem stres, o smutku raczej bym nie powiedziała, bo nawet jak dzieją się gorsze rzeczy to staram się myśleć pozytywnie i podejść do tego na zasadzie czegoś normalnego co się zdarza i trzeba ją zaakceptować.
Jest jakiś moment, który szczególnie zapadł Ci w pamięci jeżeli chodzi o przeżywanie z trybun dotychczasowej kariery Marka?
Na pewno pamiętam jak byłam na meczu Marka przeciwko Lechowi Poznań, kiedy grał w barwach Zagłębia Lubin w Ekstraklasie, to było dla mnie tym bardziej szczególne wydarzenie, że sama pochodzę z Poznania – tam też się poznaliśmy za sprawą wspólnych znajomych gdy Marek grał jeszcze w Akademii Lecha. Poznaliśmy się już 9 lat temu a od 6 lat tworzymy związek. Drugim takim momentem, który zapamiętałam to pierwsza bramka, którą Marek strzelił w Ekstraklasie a tak się składa, że strzelił ją w meczu przeciwko Legii Warszawa przy Łazienkowskiej już w barwach Zagłębia Lubin w Ekstraklasie.

Czy możesz powiedzieć jak z perspektywy partnerki piłkarza połączyć życie prywatne z tym wymagającym mobilności światem futbolu?
W naszym przypadku dosyć łatwo, tak się składa, że ja też mam dużo wyjazdów służbowych więc akurat jak Marek ma swój wyjazd to ja zajmuje się swoją pracą. Odkąd zaczęliśmy się spotykać cały czas towarzyszyła nam w jakimś sensie rozłąka. Pamiętam jak grał w Resovii Rzeszów często dojeżdżałam do niego z Poznania 8 godzin pociągiem a potem wracałam do siebie. Przyzwyczaiłam się przez te lata, że mamy taki tryb życia. Ale to też potrafi budować związek, kiedy każda osoba może chwile za sobą zatęsknić to wydaje mi się pozytywnie wpływa na relacje.
W futbolu nie brakuje trudnych momentów, zdarzają się sytuacje gdy na boisku nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, czy możesz powiedzieć jak wtedy radzicie sobie w domu, czy starasz się być wtedy wsparciem dla Marka czy raczej sam to przepracowuje?
Przez te lata myślę, że wszystko to sobie tak wypracowaliśmy, że Marek wie, że może zawsze do mnie przyjść, porozmawiać gdy coś się dzieje, staram się być dla niego taką oazą spokoju, oczywiście nie usłyszy ode mnie jakiś porad, czy uwag co do tego co działo się na boisku bo nie jestem od tego, jestem od tego żeby go wysłuchać, porozmawiać. Bywają momenty cięższe, ale powiedziałabym, że bardziej jest wtedy zdenerwowany niż smutny.
Jakie są Twoje pierwsze wrażenie po przeprowadzce do Warszawy bo z tego co wiem oboje wcześniej nie mieliście okazji tutaj mieszkać?
Muszę się przyznać, że jak tylko się dowiedziałam, że Marek przechodzi do Polonii i przeprowadzamy się do Warszawy to pierwsze co pomyślałam, że nigdy w życiu nie chciałam tu mieszkać. Zawsze mi się to miasto kojarzyło trochę z zepsutymi ludźmi obawiałam się jak będzie po przyjeździe tutaj. Można powiedzieć, że miło się zaskoczyłam bo jak w każdym dużym mieście, można tutaj zbudować po swojemu swoją lokalną przestrzeń, relacje z ludźmi, którzy są w porządku i bazować na tym. Teraz patrzymy na to miasto bardzo pozytywnie przez pryzmat możliwości rozwoju, które dla nas stwarza.
Pewnie nie ma drugiej osoby, która lepiej rozumie partnerkę piłkarza niż inna partnerka piłkarza – czy była może okazja do jakiejś pierwszej integracji w Polonii w tym zakresie?
Na ten moment jeszcze nie, ale myślę ze znajdzie się na to przestrzeń, jesteśmy tutaj od niedawna, tak naprawdę od stycznia po drodze była przerwa zimowa, obóz przygotowawczy, natłok pracy, przeprowadzka, ale na pewno z czasem znajdzie się moment, że się poznamy. Z poprzednich klubów Marka z niektórymi dziewczynami mam do dzisiaj kontakt i to są naprawdę fajne relacje.
Rozmawialiśmy o samym mieście a jakie są Twoje pierwsze odczucia jeżeli chodzi o nasz Klub i stadion – bo pierwsze mecze Marka przy K6 już zapewne miałaś okazje obejrzeć z trybun?
Pierwsze skojarzenia jakie miałam jeżeli chodzi o Polonię to kojarzyła mi się z klubem rodzinnym. Będąc na pierwszym meczu usłyszałam rozmowę kibiców o tym, że dawno się nie widzieli i była okazja spotkać się akurat na meczu. Na dziedzińcu też panuje bardzo pozytywny klimat, widziałam wielu kibiców, którzy jedzą kiełbaski, piją piwo, także atmosfera wydaje się bardzo pozytywna.
Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na trybunach!
Dziękuję do zobaczenia!











